Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łotwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łotwa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Jurmała.

Największy paradoks mojej bałtyckiej podróży? W jej trakcie byłam na plaży tylko raz. Ale co to była za plaża! Szeroka, czysta, twarda na tyle, że można było po niej jeździć rowerem i spacerować z wózkiem, opromieniana wczesnojesiennym słońcem... jednym słowem: niesamowita. Powiem nawet więcej - niesamowita na tyle, że, odpoczywając na niej, można było zapomnieć o oddzielonych ścianą lasu nowoczesnych koszmarkach architektonicznych budowanych pośród uroczych starych drewnianych domków tylko po to, żeby nuworysze z Rosji mieli gdzie mieszkać, gdy przyjadą na Łotwę na urlop. Proszę państwa, oto Jurmała.

Na miejsce udałam się pociągiem z Rygi. Okropnie byłam zdziwiona, że jest taki szeroki - na jednym siedzeniu mieściły się trzy osoby. :)

A tak właśnie wyglądała Jurmała będąca mieszanką prześlicznych stare drewnianych domków i okropnych nowomodnych hoteli.








Sporo drewnianych domów było opuszczonych - nie mogłam sobie odpuścić i postanowiłam wejść do jednego z nich. Panował tam okropny bałagan, ale można było dostrzec podział na oddzielne mieszkania wprowadzony prawdopodobnie przez komunistów.






Park w Jurmale - nic tylko drzewa, dziwne nowoczesne konstrukcje...


... oraz wieża widokowa...


... z której nie rozciąga się żaden ciekawy widok. :D

Jurmała - ciąg dalszy.





Słynny żółw stojący przy wejściu na plażę.

A oto ona. <3 p="">

















Wieczorem wróciłam pociągiem do domu Kaspara, zjedliśmy razem kolację, a potem ostatnim autobusem udałam się do centrum. Zrobiłam nocne zdjęcia Rygi, które widzieliście w poprzednim poście, a o godzinie 2:35 odjechałam autobusem do Tallina. :)

czwartek, 4 grudnia 2014

Ryga.

Przyznam się od razu - Ryga to miejsce, które podczas tej podróży najbardziej przypadło mi do gustu. Wszystko zaczęło się już w momencie, kiedy wysiadłam z autobusu i zobaczyłam pięknie podświetlone imponujące hale targowe. Potem było tylko lepiej: w kiosku kupiłam bez problemu bilet (który okazał się najśliczniejszym biletem, jaki kiedykolwiek miałam w rękach!), potem pierwsza osoba, do której podeszłam, była w stanie płynną angielszczyzną udzielić mi potrzebnych informacji (chociaż przyznaję, że strategicznie podeszłam do jakiejś młodej dziewczyny xD), a na koniec okazało się, że mój host (Kaspars, który kiedyś nocował u mnie w Wawie) mieszka w prawdziwym komunistycznym mieszkaniu wyglądającym tak, jakby czas stanął w nim jakieś pół wieku temu. Byłam zachwycona! :)

Następnego dnia wybraliśmy się wspólnie na Free Walking Tour - było to jedno z fajniejszych oprowadzań, w których brałam udział. Nie tylko miałam szczęście do grupy (zapamiętajcie Marka, czyli autostopowicza z Warszawy, który jeszcze powróci na łamy tego bloga ;) ), ale też okazało się, że to alternatywna wycieczka po okolicach starówki (a nie po niej samej) więc przewodniczka oprowadziła nas po bardzo ciekawych miejscach. Potem Kaspars udał się na zakupy, a ja do Muzeum Secesji, które gorąco polecam: można przymierzać kapelusze z epoki!!! :D Potem pospacerowałam jeszcze po starówce, odwiedziłam Muzeum Fotografii (mają tam najprawdziwszą camerę obscurę!), a na koniec wdrapałam się na szczyt ryskiego odpowiednika Pałacu Kultury, żeby zobaczyć stamtąd zachód słońca. Piękna sprawa. :)

Na zakończenie uchylę rąbka tajemnicy i powiem, że na końcu posta występuje lekkie przekłamanie - nocne zdjęcia Rygi wykonałam dopiero następnego dnia. Dlaczego tak się stało dowiecie się z kolejnej notki. ;)

Ryga z Free Walking Tour. To była moje pierwsze oprowadzanie, podczas którego... zwiedzaliśmy bazar. :D












Dzielnica secesyjna. Cudo!








Muzeum Secesji.







Starówka.












Z wszystkich krajów bałtyckich, które odwiedziłam, tak naprawdę tylko na Łotwie widać było wyraźne antyputinowskie nastroje.


Polski akcent. ;)

Zachód słońca.






Na tarasie widokowym był też kot-prawie-samobójca, który strasznie się wychylał. ;)))


W windzie na dół...

... i przed budynkiem. ;)

A na koniec - Ryga nocą. :)