PHotoEspaña to festiwal fotograficzny, który odbywa się w różnych galeriach oraz muzeach na terenie Madrytu. Oglądać można prace zarówno współczesnych artystów, jak i dawnych fotografów, a ja, odwiedzając jedną wystawę po drugiej, przekonałam się po raz kolejny, jak wielką siłę mają zdjęcia - kto by pomyślał, że dzięki pracom Eugeniego Forcano z Barcelony lat sześćdziesiątych, stwierdzę, że stolica Katalonii nie jest nawet taka zła? ;) Z kolei na wystawie w Bibliotece Narodowej zamiast zdjęć prezentowano najlepsze albumy fotograficzne roku, w tym książkę... z artystycznymi fotografiami nieforemnych marchewek. :) Widzicie więc, że prezentowane dzieła dotyczyły niemalże wszystkich możliwych tematów - od zdjęć z Afryki z początku zeszłego wieku, poprzez reportaże z chilijskich świąt, aż do konceptualnych portretów współczesnych hiszpańskich celebrytów - a każda zaangażowana w festiwal instytucja starała się pokazać coś związanego ze swoim zwykłym zakresem działań. Dodam do tego fakt, że w tym samym czasie w Fundacji Mapfre można było zobaczyć za darmo wystawę Henri Cartier-Bressona, którą odpuściłyśmy sobie w Paryżu, bo nie było nas stać na bilety, i Madryt urasta do europejskiej stolicy fotografii. Moim zdaniem, zdecydowanie zasługuje na to miano. :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą foto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą foto. Pokaż wszystkie posty
środa, 10 września 2014
piątek, 15 sierpnia 2014
Rzut oka na Madryt...
… a może raczej na madrileños (czyli jego mieszkańców) i turystów odwiedzających hiszpańską stolicę. Podczas mojego pierwszego po roku spaceru po mieście skupiłam się na oglądaniu dawno niewidzianych zakątków i fotografowaniu ludzi. Trafiłam na jakąś rocznicę hiszpańskiego Czerwonego Krzyża, dlatego na ulicach sporo się działo. Dzisiejszy post składa się więc ze zdjęć przechodniów, których spotkałam tamtego dnia, i stanowi krótkie przywitanie ze stolicą Hiszpanii, zanim na blogu zagości więcej zdjęć stamtąd.
niedziela, 23 czerwca 2013
La Riserva Naturale “Lecceta di Torino di Sangro”.
Następnego dnia wybraliśmy się do Rezerwatu Przyrody "Lecceta di Torino di Sangro", w którym mieliśmy pracować przez najbliższe dni. Poniższy post jest kompilacją zdjęć zrobionych podczas całego pobytu - i chociaż las ten na pierwszy rzut oka nie wydaje się zasługiwać na jakąś większą uwagę, to z każdym dniem przywiązywaliśmy się do niego coraz bardziej, odkrywając jego ukryte piękno. Rezerwat ma stać się częścią powstającego Parku Narodowego "Costa Teatina", którego utworzenie ma zapobiec ryzykownemu wydobyciu ropy naftowej z Adriatyku w regionie Abruzzo. Swoje poparcie dla tej inicjatywy można wyrazić poprzez polubienie tej strony na Fejsbuku, a więcej poczytać tu, tu i tu (pierwsza strona tylko po włosku, dwie pozostałe po angielsku).
Na początek trochę prowizorki - tak wyglądały drogowskazy stojące przy ścieżce prowadzącej z naszego kempingu do rezerwatu... ;)
... by zaraz przeskoczyć w majestat dębowego lasu.
Zdjęcia z tarasu widokowego. Tamtejsze widoki tak mnie oczarowały, że wracałam w to miejsce jeszcze parę razy.
Zadaniem mojej grupy było nakręcenie krótkiego filmiku promocyjnego na temat przyszłego parku narodowego. Zaczęliśmy szukać więc piękna Leccety (z włoskiego: "dębowy las") ukrytego w detalach. :)
Znów taras widokowy i ulewa widziana z oddali.
Kamienie fascynowały mnie nie tylko na plaży, w lesie światło przenikające przez korony drzew oświetlało je punktowo, jakby znajdowały się właśnie na scenie teatralnej podczas monologu. Piękne to było!
Taras po raz kolejny. ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
-tile.jpg)
-tile.jpg)
-tile.jpg)
-tile.jpg)
-tile.jpg)
-tile.jpg)
-tile.jpg)





